Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Broszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Broszka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 września 2013

Znowu z pracy ;)

Witajcie kochani! Dzisiaj kolejna czesc mojego sutaszowania. Dzisiaj wisior w kolorystyce powszednich kolczykow.
W zestawieniu z powszednimi pracami:



Mam nadzieje, ze widac cos z tych zdjec 'na szybkiego'.
Edit:
Z racji, że kilka osób wpada na mojego bloga, od czasu do czasu, chciałabym zareklamować bloga pewnej zdolnej duszy. Niezwykle estetyczny, eteryczny w klimacie dalekiego wschodu :)
Ale co mi tam po pisaniu jak możecie (musicie) zobaczyć sami :)

Pozdrawiam!


sobota, 31 sierpnia 2013

Dalszy ciąg...

Ciąg dalszy czarno-zielonego naszyjnika, otrzymał ode mnie imię Czarnuszek z Lasu (bo z zielonym szkłem weneckim 10mm), kojarzy nam ( szefowej B. i mnie) z modnymi kiedyś ów luksferami ściennymi.
 Nieprawdaż? :)


A tu moja dzisiejsza praca, ta nazywa się „Miłość  Werony” Biel niewinnej miłości i czerwień przelanej krwi. A wszystko muśnięte haftem frywolitkowym. :D



Pozdrawiam!




Piękno widzi w człowieku ten kto kocha to co widzi.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Miało być wrapowo, a znowu jest sutaszowo :D Trudno.
Jak na złość kolory granatowego sutaszu wyszły zdechle. Ale wyobraźcie sobie moi mili, że ten jaśniejszy to błękit, taki jak czyste niebo a ten granato-szatawo-coś to żywy granat. A pomarańcze nawet nawet jeśli chodzi o kolor :D


To są na razie tylko elementy, z których coś wykombinuję ;)
Pozdrawiam!



*** Nie sztuką jest wie­dziec, a zrozumiec.

sobota, 18 maja 2013

Koralikowanie! Nowy tutorial WIDEO!

     Buszowałam, buszowałam i WYbuszowałam. Na Jutubie trafiłam na filmik:


Tutorial contromaglia di perline - come creare un'asolina per ciondoli 


Niezwykle zainspirował mnie do stworzenia nowego wisioru. Ale nic a nic Wam nie zdradzę :) Jak go skończę, to na pewno się pochwalę :) Filmik umieszczam na podstronie Tutoriane. Tam na górze .
Tak więc będzie dostępny cały czas.
     Ale nie zostawię tego dnia bez nowej wrzutki sutaszowej! Ha. Biżuteria ślubna, to coś co będę teraz szlifować. Dzisiaj mam jedną parę do której z pewnością dorobię wisior. Niestety dodam zdjęcia dopiero dzisiaj wieczorem i to późnym bo jeszcze nie zrobiłam zdjęć, a jestem obecnie w pracy. Nie nie obijam się! :P No nic, nie nudzę więcej. Czekajcie na wieczorny wpis!
Pozdrawiam!

Docięte… 



wtorek, 14 maja 2013

Sutasz u Rosoła.

Jestem b zmęczona i nie mam siły na napisanie sensownej notki, tak więc stawiam na jedno zdjęcie, które cudem udało mi się wgrać :P Ogólnie. Dzisiejszą noc spędziłam u koleżanki - Rosoła. Powód to nauka haftu sutasz. Wprowadziłam ją w podstawy szycia i sposób klejenia filcu. Sporo nauki przed nią, ale czuć TEN dryg ;3
Oto moja dziobaninka wczorajsza, wisior:


Krótka notka - dłuższy sen. Dobranoc!

poniedziałek, 6 maja 2013

Zmęczenie. Chora, ale SZyje :) Nowy wisior.

     Niedospane noce, masa zajęć. Zemściło się to w końcu. Myślałam, że to tylko kwestia senności. Nieprawda. Pochorowałam się i to strasznie. Dwa dni migreny plus mdłości i zawroty głowy. Nie wiedziałam co się dzieje. Nikomu nie życzę takiego uczucia. Miałam ochotę wyjść ze swojego ciała, poczekać aż przestanie tak dziwnie reagować i wrócić.
Jeszcze teraz jestem otępiała. Boję cię iść do lekarza, bo ten od razu wytknie mi moją lekką anemię. To chyba brak żelaza w krwi?
     Dobra pożaliłam się. Ale już zdrowieję :) Przed tym paskudnym zdarzeniem udało mi się trochę poszyć sznureczkami :) Oto rezultat roboty. Niestety przez tą chorobę nie miałam siły dokończyć i nie ma podszycia filcowego. Nie chciałam go robić bo do tego podchodzę b profesjonalnie (musi być równo!) i nie chciałam zepsuć.
     Oto moja broszka/wisior, jeszcze nie wiem. Centrum stanowi nie kamień tylko mahoniowa kosteczka :) Użyłam również koralików TOHO 11o Inside-Color Jonquil - Burnt Orange Lined i czarnych koralików - perełek.


     Błagam nie powiększajcie ich bo są w makabrycznej jakości :P I tak nic to nie pomoże haha. Straszne.
Sznureczki gdzieniegdzie jeszcze odskakują ale to wina lekkiego szycia jakie stosuje, bo nienawidzę jak mi się brzydko ściągają i fałdują. No wiecie o co chodzi. Szczególnie jak się szyje żyłką :x

     Jutro jest mój ulubiony dzień czyli RIM (czyt.: rysunek i malarstwo). Będziemy malować farbami portret :) To dla mnie nowe doświadczenie i nie wiem co z tego wyniknie. Ale nie mogę się doczekać, bo przez majówkę jedne zajęcia nam wypadły.

     A co do dzisiejszego dnia, to pogoda była wprost wyśmienita. Wracałam dzisiaj do domu drogą po nieużywanych torach (chociaż drezyny czasami jeżdżą więc uważam). Dziwne to ale lubię naszą kolej. Ma specyficzny zapach starego, tartego metalu, nadgniłych przekładów. Dookoła piękne świetliste widoki sosen i wysokich traw okalających coraz bardziej tory.
     Ten odcinek ma tylko jakieś 500 metrów. Czasami od samej stacji do szlabanu (czyli właśnie te 500 metrów) staram się iść po szynie żeby nie spaść. Praktycznie zawsze mi się udaje :) W trampkach jest b łatwo. W butach na koturnie już mniej.



     Na ostatnim zdjęciu ewidentnie widzę grymas niezadowolenia jednego z przekładów. Jakby chciał powiedzieć: „Hola tu się nie spaceruje” :) haha

     Tak więc jak już wspominałam. Jutro RIM i muszę się przygotować. Tak więc do zobaczenia!

Serdecznie zapraszam na Fludir mojego wujka Krzysztofa Kryzy. To podróżnik. Jego zdjęcia są fenomenalne. Każdy kto lubi podróże, egzotyczne widoki, ludzi z krańców świata, nieprzetarte szlaki… No po prostu zapraszam, WARTO! Oto link: Fludir-Krzysztof Kryza 






poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Słoneczna wieś, Chrzest i Sutasz :)

     No i tu musiała wybuchnąć ta bomba w notce. O wszystkim :P Brak czau zmusił mnie do opublikowania tylu rzeczy na raz. Mam nadzieję, że nie sprawi to problemu w przekazaniu Wam wszystkich ważnych informacji. Notki miały być trzy, jest jedna. OK.

     Na początek i większość notki, zamieszczam zdjęcia z mojej pieszej wyprawy po zaświadczenie bierzmowania potrzebnego po to aby prawnie zostać matką chrzestną. Na dobrą sprawę mogłam czekać 20 minut na autobus, ale perspektywa przesiadki, gdzie autobusy nie zawsze się ze sobą zgrywają i jadą dookoła, nie zachęcała mnie za bardzo do podjęcia tego rozwiązania. A pogoda była cudowna.



     Gdzie-niegdzie leżakował sobie jeszcze śnieg, jak to w cienistym i wilgotny lesie.









10 rzeczy…

Lubię leśne zakamarki i korę drzew, zapach spleśniałej podściółki i świergot ptaków.
Lubię wiejskie drogi wyściełane krzywymi jak diabli płytami jumbo.
Lubię kupkę kamieni odrzuconych w pola i jaszczurki, które kryją się pod nimi w upalny dzień.
Lubię deszcz, ale tylko w lesie i na łące.
Lubię konie wychylające łby z zagrody, żeby pogłaskać je po chrapach.
Lubię spacerować koło przesypowni i zbierać maślaki.
Lubię koty samowolnie spacerujące po wsi, psy cieszące się na mój widok chociaż nigdy nie bawiłam się z nimi, tak zwane „śmieszne kundelki”.
Lubię grzyby - zbierać, ale nie jeść.
Lubię wchodzić na drzewa, lub tam gdzie mnie nikt nie znajdzie.
Lubię mieszkać na Wsi <3

     PŁYTY JUMBO

     Jestem już strasznie śpiąca. Trochę zmęczona wyjazdem, zabawą i powrotem. Impreza była przednia, rodzinka bawiła się do późnej nocy - z czego ja siedziałam tylko do 01:00, a ogólna pobudka zaczynała się w porze karmienia Michasia - czyli spać sobie, nie pospałam :P Poniżej zamieszczam zdjęcie tortu pomarańczowego.

TORT MICHASIA

A teraz zdjęcie słodziaka C:


Uwierzcie mi na słowo, oczy to ma olbrzymie i ciekawe wszystkiego :D Do tego niezła z niego kluseczka. Ojciec chrzestny miał nie lada zadanie podczas ceremonii C:

Na koniec tylko wtrącając, bo już nie mam w ogóle sił. Zdjęcia sutaszowej broszki.

Uwaga fotki robione na mojej biednej nokii :P


DOBRANOC