Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 września 2013

Haft krzyżykowy, pierwsze podejścia. Kucyk :)

Witajcie drodzy przybysze!
Dzisiaj trochę krzyżyków. Moim motywem do haftu staly się niezwykle barwne tworki pani Lauren Faust, kucyki pony z wektorowego serialu dla najmłodszych.
Oto pierwsza skończona praca

niedziela, 1 września 2013

Znowu z pracy ;)

Witajcie kochani! Dzisiaj kolejna czesc mojego sutaszowania. Dzisiaj wisior w kolorystyce powszednich kolczykow.
W zestawieniu z powszednimi pracami:



Mam nadzieje, ze widac cos z tych zdjec 'na szybkiego'.
Edit:
Z racji, że kilka osób wpada na mojego bloga, od czasu do czasu, chciałabym zareklamować bloga pewnej zdolnej duszy. Niezwykle estetyczny, eteryczny w klimacie dalekiego wschodu :)
Ale co mi tam po pisaniu jak możecie (musicie) zobaczyć sami :)

Pozdrawiam!


sobota, 31 sierpnia 2013

Dalszy ciąg...

Ciąg dalszy czarno-zielonego naszyjnika, otrzymał ode mnie imię Czarnuszek z Lasu (bo z zielonym szkłem weneckim 10mm), kojarzy nam ( szefowej B. i mnie) z modnymi kiedyś ów luksferami ściennymi.
 Nieprawdaż? :)


A tu moja dzisiejsza praca, ta nazywa się „Miłość  Werony” Biel niewinnej miłości i czerwień przelanej krwi. A wszystko muśnięte haftem frywolitkowym. :D



Pozdrawiam!




Piękno widzi w człowieku ten kto kocha to co widzi.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Sutasz na mnie :) Na szybko.

Nie mogę sobie pozwolić na zaniedbanie bloga ani uczelni tak więc wpadam i wypadam na bloga co chwila. Dzisiaj szybka wrzuta kolczyków dla sensej C. Jutro będzie uroczyste wręczenie. Dzisiaj jeszcze mogę się pocieszyć ich posiadaniem :D


Jak Wam się podoba kolorystyka? Bo mnie bardzo :) Pasuje mi do „upierzenia” :)
A na koniec, nie miałam się chwalić za bardzo, ale... Nie powstrzymałam się. Mała praca, ale zawsze coś. Bransoletka, kotwica w kolorze różowego złota (taki ciepły odcień) na skórzanym rzemieniu. Dla mojego kumpla z uczelni. Jutro też mu zanoszę. Eh! Ze wszystkim się rozstaje... Chociaż zdjęcia zostają.




Sobie zrobiłam wersję chudonadgarstkową. To ta biała :3


No nic, mykam, bo praca na TIN sama się nie zrobi. A już czuję, że krzyczy.

Do następnego razu!

czwartek, 16 maja 2013

Dużo sutaszu ;) i ostre zdjęcia =0.0=

     W końcu nauczyłam się przenosić zdjęcia z aparatu na mojego macbook'a. Tak więc wrzucam nawet sutasze sprzed kilku miesięcy.
     Oto brązowo-zółty wisior z bursztynem, który zrobiłam chyba już rok temu. Jeden z pierwszych tak wielkich sutaszy. Technicznie na zdjęciu widać, że nie jest za mocny, ale sam pomysł kręcenia sznurków nadal mi się podoba :)



     Te kolczyki zrobione niedawno. Jestem dumna z siebie, bo podobne i w odbiciu lustrzanym. Wszak musiałam na początku zrobić szkice, bo bym nie ogarnęła tego co chcę zrobić :P


     Kolejne staruszki, robione nieco później od brązowego :)



     To moja starsza praca, już sprzedana, kiedyś zamieszczałam zdjęcia tego „cóś”, ale nie w takiej jakości.


 Taak, to duża wrzuta jak na mnie :) Ale! Jeszcze jeden wisior zasługuje na obecność w tym poście. Zrobiony b niedawno żółto-czerwony wisior:


No to z satysfakcją mogę zakończyć ten post śląc Wam serdeczne pozdrowienia i pożegnać się do następnego postu, w którym najprawdopodobniej będą znajdowały się moje nowe dwa rysunki a raczej dyptyk studium ołówkowego drobnej roślinki. Czyli makro w moim wykonaniu :) 

✉ komentarze mile widziane xD

Do zobaczenia!!!



wtorek, 14 maja 2013

Sutasz u Rosoła.

Jestem b zmęczona i nie mam siły na napisanie sensownej notki, tak więc stawiam na jedno zdjęcie, które cudem udało mi się wgrać :P Ogólnie. Dzisiejszą noc spędziłam u koleżanki - Rosoła. Powód to nauka haftu sutasz. Wprowadziłam ją w podstawy szycia i sposób klejenia filcu. Sporo nauki przed nią, ale czuć TEN dryg ;3
Oto moja dziobaninka wczorajsza, wisior:


Krótka notka - dłuższy sen. Dobranoc!

niedziela, 12 maja 2013

Rysunek - portret, zdjęcia :)

     Witajcie drodzy, cierpliwi czytelnicy :) Przez te swoje zdjęcia i rysunki odbiegam od rękodzielniczego konceptu na tego bloga :P No trudno (ale jeden sutasz był :3).
Jestem obecnie w pracy i powiedzmy, że miałam bezruch na sklepie i postanowiłam zagospodarować sobie trochę czas. I powstał sobie portrecik.


Zdjęcie mało ostre ale mniej więcej widać. Format A4. Chyba go wystawię na allegro :) Tylko jak tu wycenić? Pomożecie?


Na koniec przywołam bardzo ciekawy cytat,
niestety nie wiem kogo, który znalazłam w trakcie pisania postu:

„Biała kar­ta za­wiera wszys­tkie ob­ra­zy. Za­daniem ar­tysty jest je­dynie zaz­naczyć ten najwłaściwszy”. - Świetny prawda?

środa, 3 kwietnia 2013

Więcej WZORÓW!!!

O w kopytko :D !!! Przed sekundą wpadłam ta to!

KLIK!!!


Po prostu grzech nie wejść :) Tyle peyotkowych wzorów, że chyba znowu spać nie pójdę :P

niedziela, 31 marca 2013

Sutasz + koralikowe trójkąciki - coś nowego :)




Alleluja!

Na stole święcone, obok baranek…
no i koszyczek pełen pisanek
wiosenne bazie stoją w wazonie
podczas Wielkiej Nocy miłość w sercach plonie.

Wieść radosną niosą dzwony
na wsze świata grają strony,
że zmartwychwstał Pan nad Pany
Bóg wszechmocny, Bóg kochany.
***
Niech te Święta Wielkiej Nocy
spłyną rzeką Boskiej mocy
otuliwszy serce Wasze
wielobarwnym kwieciem marzeń.


Moje pierwsze próby trójkącikowe. Niezwykle miło i łatwo wyplata się te cudeńka. Żeby były wypukłe wypchałam je krzywymi starymi koralikami 2 mm w kolorze perłowo-kremowym. Dobrze, że ich nie wyrzuciłam. Według zasady "aprzydasię" :)

Ten brzoskwiniowy był moim pierwszym. I wyszedł mi od razu!


A to kolejny rozdział mojej sutaszowej twórczości. Jeszcze nie dokończony ale nie wiem kiedy się za niego znowu wezmę, także pokażę go już na tym etapie :)


Kolejny, trochę pokombinowałam z przystrojeniem. Bo taki goły mi się wydał :P



Oraz mój „Kotek w Kubku„ czyli KwK. Czytaj Kawuka :P Nosze go sobie czasami na szyki, czasami przy kluczach, piórniku, bransoletce. Mój mały pocieszacz :)












Troszeczkę zimne te święta. Niedługo zbieramy się i jedziemy do rodziny. Bo co to za święta kiedy się siedzi w domu samemu. 

Jeszcze raz, WESOŁYCH ŚWIĄT!








niedziela, 24 marca 2013

No to niezłe jaja :)

Pisankowe szaleństwo czas zacząć!


Dzisiaj Niedziela Palmowa, tak. To już ostatni gwizdek na wydmuchiwanie wydmuszek i przygotowywanie materiałów do ich ozdobienia. A ja siedzę w pracy i odliczam  godziny do końca ;__;
Mam masę pomysłów związanych z zdobieniem jajeczek. Myślę o quilingu, frywolitce i drapaniu. Od kilku dni poszukuję już inspiracji w internecie.
Oto one:

W prawdzie to są styropianowe jajka ale przy dobrym kleju też dałoby radę przytwierdzić guzik do jaja. Mówię tu o kleju na gorąco. Mam masę guzików w domu, które zbieram ja i moja mama nałogowo wypruwając, kupując, bo ładne i się przyda. W końcu nadszedł czas "przyda się". Tylko, że ja wolałabym bardziej zróżnicowanie kolorystyczne. No zobaczymy.

Oniemiałam na widok tego cuda ludzkich rąk. Muszę się dowiedzieć jak zrobić coś chociaż w przybliżeniu do tego. Mam masę końcówek TOHO. Różyczki zrobię z modeliny szkolnej wszystko przytwierdzę na tą drańską kropelkę lub klej na gorąco i tyle. Czasami myślę, że żeby mieć idealne pisanki i kraszanki, to trzeba zacząć je robić od razu po świętach Bożego narodzenia :O Albo lepiej od razu po Świętach Wielkanocnych :P












A tu jest ten quilling, o którym mówiłam. Możliwości jest masa. Ja nie mam tych kupnych paseczków i za swojego czasu latałam po sklepach i szukałam bloków kolorowych z kartkami barwionymi w masie, bo zwykłe po pocięciu na obrzeżach były białe bo były barwione powierzchniowo (po wyprodukowaniu były białe i nadano im kolor). A ile się wtedy nacięłam nożykiem do cięcia tapet i to nie koniecznie papier był pocięty :( Pomijając to że papierki nie zawsze chciały mieć 4 mm :O Na szczęście to już tylko złe wspomnienia. A paseczki am nadal wiec pozostaje je tylko pozakręcać.

A to już coś czego nie odmówię sobie nigdy! Szydełkowe jajeczka!
Jestem fanatyczką szydełkowania. Będę obrabiać wydmuszki i usztywniać koronkę na klej.

Niedawno nauczyłam się jak się usztywnia koronki na klej „Magic”. Wystarczy mały balonik i płuca (to jedno to już mamy :P), a o magiku już nie wspomnę, bo go ma chyba każda rękodzielna :)





To mi się szalenie podoba! Taką ozdobę na komódce trzymałabym cały rok. Podejrzewam, że ten klej to „Magic”, a piaseczek wezmę wykuję, bo mróz, z podwórka :)











No i jakbym mogła zapomnieć o frywolitce. Tak, to prawda, jest ona moim zmartwieniem, bo nie umiem całkowicie jej opanować jak szydełka czy quillingu. Ale się nie poddam i jedna (co najmniej!) pisanka będzie ubrana w en zacny ażurek!










Na koniec miły żartobliwy akcent, który jest obowiązkową pozycją na Wielkanocnych stołach, tam gdzie są dzieci musi i być zabawa.


Trzymajcie za mnie kciuki. Na pewno podzielę się swoimi osiągnięciami :)
Pozdrawiam!